Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Poczta....

piątek, 23 stycznia 2009 9:28
    Już pierwszego dnia po przylocie na Kubę,tj 15 grudnia poszedłem do mieszczącej się obok hotelu poczty i kupiłem kilkanaście widokówek i znaczki.Dwie widokówki były wyciskane i przedstawiały mapę Kuby i plan Varadero.Jeszcze tego samego dnia dostarczyłem je,wypisane,do wysłania na pocztę.....
Mamy już 23 stycznia a po widokówkach ani śladu....Pewnie poczta płynie jakąś małą łódeczką i to okrężną drogą...?

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kuba-zapiski z podróży...Hawana.

poniedziałek, 19 stycznia 2009 16:54
   W poniedziałek,22-go po śniadaniu zwiedzanie starej części Hawany.Najpierw był Plac San Francisco de Asis i okolice portu morskiego w Hawanie.Niedaleko za kościołem Św.Franciszka jest śłicznie odnowiona przez Rosjan cerkiew.A propos Rosjan-akurat w basenach portowych stały 3 rosyjskie okręty wojenne(odbywały się jakieś manewry na wodach kubańskich).Od św.Franciszka przeszliśmy do Muzeum Rumu i  starymi uliczkami na Plac Vieja,potem na Plac Katedralny-zwiedziliśmy katedrę i uliczki wokół placu i pomaszerowaliśmy do muzeum historii Hawany i Kuby.Akurat w czasie zwiedzania muzeum padł mi akumulator w aparacie,więc nie mam za dużo zdjęć z tego dnia.Po południu przerwa na lunch i czas wolny na zwiedzanie indywidualne.Potem jeszcze przejazd autokarem do hotelu i kolacja.Wieczorem byłem zmęczony zwiedzaniem,więc spędziłem resztę czasu w pokoju.
   Wtorek powitał nas śliczną pogodą.Po śniadaniu pojechaliśmy zwiedzić największy na świecie(?)cmentarz.Mówi się że jest tam pochowanych prawie 3 mln ludzi.Fakt-cmentarz robi wrażenie-duża przestrzeń i te wielkie grobowce.Jednym z największych jest monument poświęcony poległym strażakom,którzy zginęli w pożarze Hawany pod koniec XIX wieku.Potem pojechaliśmy do posiadłości Hemingwaya.Zwą oni takie posiadłości-Finca.Nie mam zdjęć z tego zwiedzania,ponieważ kazali sobie płacić za fotografowanie 5CUC.Jak będę chciał,to sobie kilka fotek ściągnę z internetu.Domek jak na kubańskie warunki nawet taki sobie,w środku bardzo dużo trofeów myśliwskich..W ogrodzie,za basenem stoi jacht Hemingwaya a niedaleko niego są groby wszystkich psów pisarza
Z posiadłości piasarza jedziemy zwiedzać nową część Hawany.Plac Rewolucji i Muzeum rewolucji.Nic ciekawego,bo i co może być ciekawego dla nas,już odzwyczajonych od socjaliżmu i jedynie słusznych ideałów...jakieś drobne pamiątki po rewolucjonistach,karabiny,czołg,samoloty i otaczana czcią łódż Fidela i towarzyszy,na której przypłynęli na Kubę wzniecić rewolucję.Nawet zmiana warty przed muzeum wypadła (w moich ,byłego wojskowego oczach) groteskowo.
Potem idziemy na zwiedzanie dzielnicy Miramar i  Kapitolu.Kapitol  w Hawanie jest wierną repliką tego z Waszyngtonu.Następie  jedziemy do Uniwersytetu Hawany,po drodze odwiedzamy hotel Internacional, i do hotelu Kahly na kolację.
Po kolacji jedziemy na Plac San Francisco i stamtąd wyruszamy na zwiedzanie Hawany nocą..Najpierw chodzimy większą grupą,aby wreszcie zostać w dwójkę-ja i Witek z Dębicy.Wałęsamy się tak starymi i śmierdzącymi uliczkami Hawany,zaglądając do mijanych knajpek i barów aż do 22ej.Potem bulwarem przy kanale portowym wracamy do autokaru na plac św.Franciszka.
 Więcej danych i fotek... http://www.trivago.pl/havanna-33570/deptak-ulica/old-habana-155928

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kuba-zapiski z podróży...Habana.

czwartek, 15 stycznia 2009 14:09
W niedzielę mieliśmy w planie przejazd z Varadero do Hawany.Trasa przejazdu wiodła wzdłuż wybrzeża na zachód,bardzo przyzwoitą drogą-u nich zwaną autostradą(coś w rodzaju naszej drogi szybkiego ruchu-mniej,więcej).Po drodze przystanek w punkcie widokowym na granicy prowincji Matanzas i La Habana-Mirador de Bacunayagua.Jest to najwyższy most na Kubie,przerzucony nad głębokim wąwozem,którym płynie rzeka Bacunayagua.Piękne widoki na niedaleki Ocean,a z drugiej strony na góry na południu.Można tam skosztować ( i ja to skwapliwie wykorzystałem) najlepszą na Kubie (jak mówiła nam nasza przewodniczka) pinia coladę.Jest to napój z mleka kokosowego(prawie ubitego na śmietanę),soku ananasowego,cukru trzcinowego,kruszonego lodu z dodatkiem soku z limonki no i oczywiście dla koneserów-biały rum...Każdy dolewał go sobie tyle ile uważał za stosowne.Całość za 2,75 CUC-uważam że warto było-napój wyśmienity-polecam właśnie tam.Jeszcze kilka razy pijałem pińa coladę ale żadna nie dorównywała tej z Bacunayagua.Ponadto serwowano tam rum z mleczkiem kokosowym za 2,2 CUC.Po zaspokojeniu pragnienia,zrobieniu kilku zdjęć i kupnie drobnych pamiątek wyruszyliśmy w dalszą drogę do Hawany.Po drodze mijaliśmy bardzo dużo szybów wydobywczych-w większości gazowych.Jednak nie zaspokajają one w pełni potrzeb Kuby i po odcięciu się Rosji od dostaw,Castro dostaje ropę od Prezydenta Wenezueli-Chaveza.No i wreszcie Hawana.Rozciąga się na bardzo dużym obszarze a oznakowanie zjazdów i ulic jest takie,że turysta bez tubylca nie trafił by nigdzie.Ale że prywatnych pojazdów jest mało,więc wszyscy jeżdżą publicznymi środkami i rządowymi i jakoś to się kręci.Muszę przyznać że dostaliśmy naprawdę dobrego i zrównoważonego kierowcę.W czasie tych dwóch tygodni nie dał nam powodów do narzekań.
   Przejazd przez Hawanę trwał ponad godzinę,ponieważ nasz hotel mieści się w zachodniej części miasta.W Hawanie zatrzymaliśmy się niedaleko rosyjskiej ambasady-czas wolny na lunch i zwiedzanie okolic.Ja poszedłem obok delfinarium(widziałem tam delfimy,foki,duże żółwie morskie) na bulwar nadmorski.Posiliłem się tym co miałem w plecaku i pochodziłem po falochronie.Pod wieczór dotarliśmy wreszcie do trzygwiazdkowego hotelu Kohly.Mieści się on przy 49 ulicy,róg 36A niedaleko rzeki Almendares.Jako że znowu się nie tłoczyłem przy recepcji dostałem pokój 423 tylko dla siebie.Widok z pokoju na uliczkę przy parku nad rzeką-dużo drzew i ptactwa.W oddali typowe widoki dla dużego miasta-czyli nic ciekawego.Cały hotel obsługuje tylko jedna restauracja,więc czasami trzeba było czekać na wolne miejsce.Posiłki w formie szwedzkiego stołu-wszystkiego po trochę.Hotel posiada basen,jednak w ciągu trzech dni pobytu nie miałem okazji ani ochoty aby z niego skorzystać.Co innego ci co mieli pokoje na dole-wychodzili z nich od razu w strojach kąpielowych i do wody.

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kuba-zapiski z podróży-Varadero

środa, 14 stycznia 2009 20:55
   Pewnego wieczoru wybrałem się po kolacji na wycieczkę na wschód od naszego hotelu.Zapuściłem się w wąskie uliczki ,biegnące między malutkimi domkami kubańczyków.Jako że nie ma tam okien,a było już po zmierzchu,miałem okazję podglądać codzienne życie tubylców.Mieszkają tam ludzie obsługujący turystów,więc w jakimś sensie wybrańcy,ponieważ normalny wyspiarz nie może w takim kurorcie przebywać bez zezwolenia.Nad przestrzeganiem tego czuwają posterunki policji na jedynym moście łączącym Varadero z pozostałą częścią wyspy.
   Następnego dnia po śniadaniu wybrałem się na długą,pieszą wycieczkę-gdzie mnie nogi poniosą.Dotarłem aż do miejsca,gdzie droga się kończy na ogrodzeniu Klubu Golfowego Varadero.Żeby iść dalej,musiałbym trochę się cofnąć,aż do drogi łączącej z autostradą,biegnącą po południowym wybrzeżu Varadero.Po drodze minęłem restaurację na wzgórzu a obok niej Pomnik Don Kichota na koniu i muła(niestety nie było na nim Sancha).Przy polach golfowych zszedłem nad morze i plażą wróciłem pod wieczór,potwornie zmęczony,do hotelu.
   W sobotę,w ostatni dzień pobytu w Varadero pojechałem na wycieczkę katamaranem na zwiedzanie rafy .Po przyjeżdzie do portu jachtowego wsiedliśmy do eleganckich katamaranów i przy dżwiękach salsy rozpoczeliśmy rejs pomiędzy wysepkami na rafie,w stronę delfinarium.Po przybiciu do delfinarium miałem okazję kąpieli w towarzystwie delfinów-bardzo przyjemne doświadczenie.W karmieniu delfinów przeszkadzał bardzo skutecznie jeden natrętny pelikan-bardzo komiczny widok.Z delfinarium popłyneliśmy na wyspę Cayo Blanco.Tam mieliśmy lunch-owoce morza-wszystkiego po trochę.I homar,i langusta i krewetki.Dla nielubiących owoców morza były kurczaki.Po posiłku i zabawie przy zespole był czas na leniuchowanie i kąpiel w czyściutkiej i płytkiej wodzie.Piasek na Cayo Blanco jest tak biały i miałki,jak mąka.Po chwili relaksu,znowu na katamaran i krótki przeskok na rafę.Tam mieliśmy okazję popływać i ponurkować.Widziałem nawet trochę egzotycznych rybek,rozgwiazdę ,koralowca i kilka muszli.Jednak z powodu wąsów nie mogłem z powodzeniem długo nurkować-pod maskę przy wąsach dostawała mi się woda.(a w sklepie nurkowym w Poznaniu mówiono mi abym obciął do nurkowania wąsy).Po nurkowaniu popłyneliśmy już w drogę powrotną do Varadero,a z przystani autokarem do Hotelu Kawama Resort na kolację.
   W niedzielę po śniadaniu spakowałem się i po wymeldowaniu się z hotelu pojechaliśmy już w stronę Hawany.
........
A w domu.... Niestety grypa nie ma zamiaru tak szybko skapitulować....Myślałem że już mam ją za sobą-jednak swoje musi zrobić,nim na dobre odpuści....

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kuba-zapiski z podróży-Varadero

wtorek, 13 stycznia 2009 15:37
Przez pierwszy tydzień mamy zaplanowane leżenie bykiem na słonecznych plażach Varadero,połączone ze zwiedzaniem bazy hotelowej tego półwyspu (wyspy).Więc każdy mój dzień był podobny do drugiego-rano śniadanie,kilka drinków w barach przy basenach i potem zwiedzanie okolicy.Ciekawa była krótka wyprawa do zachodniego końca Varadero-im bliżej wejścia do kanału oddzielającego Varadero od stałego lądu,tym więcej muszelek a mniej piasku,aż na wysokości hotelu Puntarenas plaża już jest w 100 procentach złożona z muszelek i resztek rafy-trudno przejść bosą stopą.
   Na początku chciałem wymienić trochę waluty i tu okazało się,że bardziej od Euro korzystniejszą walutą jest dolar kanadyjski-cóż,nie pierwsze takie rozczarowanie,jeśli chodzi o niedoinformowanie przez Triadę.
Skierowałem się do budki ,obok pawiloniku handlowego,która pełniła rolę banku.Wchodzę do środka-jedna paniusia liczy pieniądze,druga przewraca papierki,przy drzwiach ochroniarz(?).Stoję z walutą w garści i paszportem przed okienkiem i czekam.Minuta,dwie...i nic...Wszyscy bardzo zajęci swoją pracą(a byłem wtedy jedynym klientem)więc obróciłem się na pięcie i poszedłem wymienić walutę do naszego hotelu.Co prawda po trochę gorszym kursie-jednak panie mnie obsługujące były uśmiechnięte i bardzo usłużne.A do państwowego banku już ani razu nie wstąpiłem.
   Po wymianie waluty zapisałem się na jedyną wycieczkę,dostępną z Varadero,ale moim zdaniem najfajniejszą-rejs katamaranem na rafę.Zapłaciłem 80 CUC(miało być 99 CUC,jednak okazało się że można taniej ?).
  W międzyczasie mieliśmy wyjazd do nocnego klubu na Variete-program taki sobie-wszystko robione pod turystów.
Także wieczorami mieliśmy zapewnione kolacje w różnych restauracjach naszego hotelu-jedna była w restauracji włoskiej,a druga w restauracji na końcu naszego kompleksu hotelowego.
Po więcej informacji i zdjęć zapraszam tam... http://www.trivago.pl/varadero-33608/plaza/varadero-194716

komentarze (0) | dodaj komentarz

 12  »

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 21 marca 2010

Licznik odwiedzin: 14893

Ja tu rządzę...

Mam na imię Gabriel i mieszkam w Poznaniu.Rocznik 1954,Ryba,były wojskowy w stopniu sierżanta sztabowego.

Mijają dni...

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Moi mili goście

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 19.03.2010 17:26:53
  • autor: hurghada35
  • treść: Byłam , zobaczyłam a...

Biuro rachunkowe

Odwiedziny: 14893
Wpisy
  • liczba: 210
Bloog istnieje od: 1141 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: